Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją balsamu do ciała marki Bath&Body Works o wdzięcznym zapachu Warm Vanilia Sugar. Kto mnie zna, ten wie, że zapach i smak wanilii uwielbiam. Wiadomo też, że co ciężko dostępne, od razu przykuwa uwagę blogerek i chcemy to mieć jeszcze bardziej niż jakby można było sięgnąć po to w każdej drogerii. Ja tak właśnie miałam z kosmetykami firmy BBW. Czytałam o nich wiele dobrego, że zapachy są piękne, że kosmetyki rewelacyjne. I co? Dostałam balsam do ciała rozczarowanie i się zaczęło...
Balsam Bath&Body Works o zapachu ciepłej wanilii zamknięty jest w 236ml buteleczce kształtem dopasowanym do dłoni i dozownikiem z malutką dziurką zamykanym na klik. Buteleczka po bokach ma również pionowe wypukłe paski, dzięki czemu nie ślizga się w mokrych rękach. Opakowanie jest jednak dość twarde i pod koniec opakowania ciężko było mi wydobyć kosmetyk. Pomagało mi stawianie go do góry nogami i opieranie o inne kosmetyki, żeby się nie przewrócił. Tym sposobem balsam dzięki swojej rzadkiej konsystencji szybko spadał na dół i o wiele szybciej mogłam go wydobyć.
Balsam Bath&Body Works o zapachu ciepłej wanilii zamknięty jest w 236ml buteleczce kształtem dopasowanym do dłoni i dozownikiem z malutką dziurką zamykanym na klik. Buteleczka po bokach ma również pionowe wypukłe paski, dzięki czemu nie ślizga się w mokrych rękach. Opakowanie jest jednak dość twarde i pod koniec opakowania ciężko było mi wydobyć kosmetyk. Pomagało mi stawianie go do góry nogami i opieranie o inne kosmetyki, żeby się nie przewrócił. Tym sposobem balsam dzięki swojej rzadkiej konsystencji szybko spadał na dół i o wiele szybciej mogłam go wydobyć.
Balsam ma kremowo-żółty kolor. Jeśli chodzi o jego zapach, to spodziewałam się efektu WOW. Balsam ma zapach bardzo intensywny, pachnie faktycznie taką ciężką, wręcz paloną wanilią. Na początku wręcz zakochałam się w tym zapachu. Jest mocny, bardzo słodki i czuć obiecaną wanilię. Jednak po zużyciu połowy zaczął mnie okropnie drażnić. Podczas aplikacji przeszkadzała mi jego intensywność. Na skórze już taki intensywny na szczęście nie jest. Utrzymuje się na skórze ok. 3 godzin.
Nie sądziłam, że kiedykolwiek jakiś kosmetyk o zapachu waniliowym zacznie mnie drażnić. A tym bardziej kiedy owa przyjemność kosztuje ok. 49zł. Cena według mnie jest mocno przesadzona. Wiem, że wszystkie kosmetyki tej marki nie są tanie, ale ten balsam naprawdę nie jest wart aż 49zł. Dużo dobrego słyszałam też o mgiełkach do ciała, pewnie kiedyś spróbuję, ale dopiero jak niesmak po tym balsamie trochę mi przejdzie.
A dlaczego uważam, że cena jest zbyt wysoka? Otóż chodzi mi tutaj głównie o działanie. Jest to zwykły, niczym nie wyróżniający się (no, oprócz zapachu) lekki balsam do ciała. Wiadomo, że większego nawilżenia możemy spodziewać się używając maseł, ale znam balsamy, które mimo swojej rzadkiej konsystencji nawilżają skórę lepiej niż ten. Używałam go w okresie jesienno-zimowym, więc pewnie dlatego oczekiwałam czegoś więcej. Jako lekki nawilżacz na lato powinien wystarczyć, ale z kolei zapach jest za intensywny do używania podczas 30 stopniowych upałów. Tak więc działanie tego balsamu mogę ocenić na mocno średnie w kierunku lekkiego. To czym natomiast byłam zachwycona, to szybkie wchłanianie. Nie musiałam martwić się o to, że skóra będzie mi się lepić po użyciu i spokojnie mogłam się ubrać. Wydajność jest jednak średnia. Wystarczył mi na ok. 3 tygodnie używania 2x dziennie.
Kolejnym minusem jest również dostępność, bo z tego co wiem, to stacjonarnie w Polsce ta marka dostępna jest tylko w Warszawie. Firma nie ma nawet polskiego sklepu internetowego, jest tylko wersja zagraniczna. Jednak możemy na niej bardzo często znaleźć wiele świetnych promocji.
Ocena: 2/5
Dla mnie wszelkie balsamy/masła/musy do ciała muszą widocznie nawilżać moją skórę, bo po co smarować się czymś i nie widzieć prawie wcale efektów? Dlatego ocena jest jaka jest. Niestety.
A Wy co o nim myślicie? Czekam na Wasze komentarze pod tą notką :)




