12.01.2014

Kolejny peeling w akcji... Ale czy podołał?

Dzisiaj chciałabym Wam napisać kilka słów o peelingu, który miałam okazję testować dzięki akcji Perfecty na FB. Mowa o perfumowanym peelingu do ciała Sugar Baby od Perfecty właśnie.


Peeling ten zamknięty jest 200ml matowej tubce z zamknięciem na klik. Opakowanie jest miękkie i przyjemne w użytkowaniu. Co natomiast mówi nam producent o samym produkcie?


A co o samym produkcie myślę ja? Na samym początku w nozdrza rzucił mi się zapach. Miał być apetyczny, słodki a okazał się brzydki w niczym nie przypominający słodkości. Pachnie mi chwilami jak perfumy starszej pani. I co w tym słodkiego? Nic.


Kolejnym minusem jest to, że peeling jest bardzo słaby. Fakt, producent pisze, że jest to peeling drobnoziarnisty, ale on ściera słabiej niż nie jeden peelingujący żel pod prysznic. Jeśli miałabym go zaszufladkować do jakiejś kategorii, to byłyby to właśnie żele pod prysznic ze znikomym efektem peelingu. Nawet na zdjęciach nie widać żadnych konkretnych drobinek. Ten kosmetyk nie robi ze skórą nic. Na dodatek jest strasznie tępy i ciężki w rozsmarowaniu. Przez to wszystko peeling jest strasznie niewydajny, bo, żeby cokolwiek poczuć na skórze, trzeba go naładować w sporej ilości.


Zapach peelingu nie utrzymuje się na skórze zbyt długo, ale to dobrze zważając na to, że jest lekkim śmierdzioszkiem. Nie zostawia na skórze tłustej warstwy, dobrze się spłukuje. Plusem są również cena i dostępność. Peeling kosztuje ok. 15zł i jest dostępny w Rossmannie, Naturze i innych większych drogeriach.

Ocena: 1/5

Mimo ceny i dostępności oceniłam go tak nisko, bo na co komu peeling, który nie robi kompletnie nic?! Dajcie znać czy macie takie samo czy całkiem odmienne zdanie na jego temat. A za kilka dni post o kremie do ciała z tej samej serii :)

5.01.2014

Czas na ostre peelingowanie...

Peeling ciała jest jedną z tych czynności, którą powinniśmy wykonywać systematycznie. Znalezienie dobrego peelingu jest dość trudną sprawą a ich wybór na rynku jest ogromny. Jedne są mniej inwazyjne, drugie bardziej, inne intensywnie pachną, jeszcze inne nie pachną wcale. Dzisiaj przedstawię Wam peeling do ciała, który urzekł mnie pod każdym względem. Mowa o peelingu Farmona z serii Tutti Frutti o zapachu wiśni i porzeczki.


Peeling wpadł w moje ręce kompletnie przez przypadek. Kupiłam początkiem grudnia zestaw trzech kosmetyków Farmony gdzie jednym z nich był właśnie ten peeling. Podeszłam do jego używania dość sceptycznie, bo serię Tutti Frutti kojarzyłam wyłącznie z pięknymi zapachami. O działaniu nie wiedziałam nic, ale zaryzykowałam zakup.

Peeling zamknięty jest w 120ml plastikowym opakowaniu z małą dziurką wylotową na górze. Niestety opakowania producent nie przemyślał, ponieważ plastik jest bardzo twardy i ciężko się go naciska. Dodatkowo dziurka wylotowa jest za mała i trzeba się trochę namęczyć, żeby peeling wydostać. O wiele lepiej wydostaje się z opakowania kiedy po prostu odkręcimy całą czarną nakrętkę.


Co nam mówi producent? "Doskonale usuwa zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka". A co myślę o tym ja? Myślę, że w tym przypadku producent dobrze wiedział co pisze. Peeling działa rewelacyjnie! Dzięki sporej ilości dość dużych i ostrych drobinek bardzo dobrze usuwa martwy naskórek. Skóra po jego użyciu jest aksamitnie gładka. Peeling ten funduje nam więc niezłe ścieranko ;)


Jego używanie jest dużą przyjemnością również ze względu na zapach. Peeling pachnie bardzo intensywnie. Nie jest to w żadnym wypadku zapach chemiczny. Pachnie dokładnie tak jak rozgniecione wiśnie z cukrem. Prawda, że musi być to piękny zapach?

Minusem jest natomiast to, że zostawia tłustą powłokę na skórze oraz osad na dnie wanny. Drobinki w wodzie rozpuszczają się bardzo wolno a nawet wcale. Poza tym bardzo barwi wodę ale to raczej nie minus, no chyba, że ktoś podczas kąpieli bardzo dba o walory estetyczne.

Dodatkowo mega wielkim plusem jest cena tego cuda. Na stronie Farmony znalazłam informację, że wersja, którą ja mam, czyli 120ml, kosztuje zaledwie 5zł! A słoiczek 300ml to koszt 15zł. Cena w stosunku do jakości jest bardzo bardzo niska. Kolejny plus, to taki, że kosmetyk jest bardzo wydajny. Buteleczka 120ml wystarczyła mi na 5 peelingów całego ciała (od szyi do stóp) :)

Niestety nie wiem jak z dostępnością tego cudeńka. Swój zestaw kupiłam w Realu, ale wiem, że kosmetyki Farmony są dostępne w Naturach, Wispolach i chyba w Rossmannach. Nie wiem niestety czy jest tam akurat ten peeling, ale ja będę na niego polować, bo to mój absolutny hicior peelingowy roku 2013!

Ocena: -5/5

Do przetestowania czeka jeszcze masło do ciała i olejek do kąpieli. Ciekawe czy te kosmetyki również staną się moimi ulubieńcami.

A Wy miałyście do czynienia z tym peelingiem lub z jakimkolwiek kosmetykiem z serii Tutti Frutti? Dajcie znać ;)

21.10.2013

O pięknie pachnącym peelingu od The Body Shop słów kilka

Dzisiaj przychodzę do Was z mini recenzją jednego z kosmetyków od TBS. Nie będę się bardzo rozpisywać, bo ileż można mieć spostrzeżeń po zużyciu 50ml kosmetyku do ciała? Jakiś czas temu dostałam od Kasi (:*) paczuchę z kosmetykami. Znalazłam w niej m.in. 3 kosmetyki od The Body Shop i od razu zabrałam się za testy. Dzisiaj pora na recenzję jednego z nich.

Na pierwszy ogień poszedł peeling do ciała, bo jego jakoś było mi najmniej szkoda. Na masła TBS czaiłam się ohoho i jeszcze trochę, więc same rozumiecie jak ciężko byłoby używać te malutkie smarowidła.

Peeling do ciała o zapachu zielonych oliwek (swoją drogą - czarne pachną inaczej?!) zapakowany jest w zgrabny malutki słoiczek, jak wszystkie kosmetyki tej firmy, które było mi dane testować. Na wieczku jest naklejka informująca co to za kosmetyk, jaki zapach itp. Fajne jest to, że napisy się nie ścierają z niego po kontakcie z wodą. Wiele kosmetyków ma ten problem a tutaj producent postarał się nawet o taki szczegół.


Jeśli chodzi o zapach, to jest on prawdziwie oliwkowy. Inne oliwkowe zapachy nie umywają się do niego. Jest intensywny i tak prawdziwy, że nawet ja - osoba, która oliwkowego zapachu nie lubi - mogłabym wąchać ten peeling i wąchać. Także tutaj plus.

Co do samego działania, to muszę powiedzieć, że spisuje się całkiem nieźle. Ściera martwy naskórek bardzo dobrze. Drobinki nie rozpuszczają się, co może być małym minusem jeśli używamy go w wannie, bo osadzają się na dnie i gryzą :D Ideał jak dla mnie to nie jest, bo wolę za tą cenę (20zł/50ml) mieć chociażby 2 peelingi z Joanny 4x większe, ale to tylko moje małe spostrzeżenie, bo ta firma ogólnie ma drogie kosmetyki i jak za masło mogłabym tyle zapłacić, tak za peeling mi już szkoda. Nie mniej jednak zapach tego cudeńka pobija zapachy wszystkich innych peelingów, które do tej pory testowałam. Szkoda tylko, że czuć go jedynie w opakowaniu. Na skórze po spłukaniu nie czuć oliwek wcale. Minusem jest również wydajność. Opakowanie 50ml wystarczyło mi zaledwie na 3-krotny peeling całego ciała. Jeśli nie wadzi Wam jego cena, to bardzo polecam spróbować - nie pożałujecie.


Ocena 3/5

A Wy co myślicie o peelingach tej firmy?