No więc wpadłam i ja. Wszem i wobec słyszy się, że podkłady mineralne czynią cuda z naszą cerą. Nie byłabym sobą, gdybym nie przekonała się o tym na własnej skórze. Po długich poszukiwaniach, przeglądaniu swatchy w internecie, zdecydowałam się wreszcie. Wybrałam podkłady firmy Meow Cosmetics. Podobno formuła Flawless Feline ma najlepsze krycie, więc taką właśnie wzięłam.
Na początku zawsze jest najgorzej, bo monitor i zdjęcia nie odwzorowują w 100% odcieni podkładu, więc tak naprawdę średnio wiemy w co celować. Ja skusiłam się na 9 próbek. Wybrałam odcienie:
- Manx
- Angora
- Abyssinian
- Korat
- Chartreux
Pierwsze cztery wzięłam na poziomie jasności Sleek i Frisky (1 i 2) a ostatni tylko na poziomie Sleek, bo Frisky było mi dane kiedyś testować i okazał się za ciemny. Wzięłam odcienie, które wydają mi się ok, reszta była zbyt ziemista a wiem po podkładzie Revlonu, że taki odcień nie jest dla mnie.
Próbki są, pędzel jest, więc trzeba testować. Pędzelek kupiłam na ebay-u a dokładnie TUTAJ.
Poniżej wstawiam swatche wszystkich odcieni porównane z podkładem płynnym Bourjois Flower Perfection 51.
Aktualnie jestem już po testach odcienia Korat 2. Na zdjęciach widzicie, że kolorystycznie odpowiada mi najbardziej. Powiem Wam, że zapowiada się całkiem nieźle :) Zobaczcie same.
Trzymajcie kciuki, żeby przygoda z podkładami mineralnymi się udała :)
A Wy próbowałyście już minerałów? Dajcie znać koniecznie.
P.S. Tak przy okazji: skoro Korat 2 mi tak świetnie pasuje, to mam do oddania 8 pozostałych próbek (każda tylko swatchowana na potrzeby tej notki), bo są dla mnie jednak za żółte). Dajcie znać na maila jeśli któraś z Was chciałaby je przygarnąć :)
A Wy próbowałyście już minerałów? Dajcie znać koniecznie.
P.S. Tak przy okazji: skoro Korat 2 mi tak świetnie pasuje, to mam do oddania 8 pozostałych próbek (każda tylko swatchowana na potrzeby tej notki), bo są dla mnie jednak za żółte). Dajcie znać na maila jeśli któraś z Was chciałaby je przygarnąć :)





