6.11.2013

Kolejny post z serii Nati radzi sie czytelniczek


Dzisiaj przychodzę do Was z problemem, który coraz bardziej zaczyna mnie gryźć. Otóż prawdopodobnie mam zły pędzel do nakładania różu na policzki i dlatego robią mi się na nich strasznie brzydkie placki. Aktualnie używam słabo napigmentowanego różu, dlatego aż tak tego nie widać, jednak chciałabym uczyć się jego prawidłowego nakładania. Chcę kupić do tego porządny pędzel (do 50zł) i róż (również do 50zł). Jeśli chodzi o pędzel to zastanawiam się nad Hakuro, Zoeva lub Real Techniques. Nie wiem tylko jaki kształt pędzla będzie odpowiedni do jego nakładania. Aktualnie mam pędzel skośnie ścięty. Co do różu to myślę nad wypiekanymi z Bourjois, bo mam do nich dostęp stacjonarnie i firma ma duży wybór odcieni.

Doradzicie mi pędzel, którym będzie mi łatwo operować i róż, który ma duży wybór odcieni i nie zrobi mi krzywdy na policzkach? Będę bardzo wdzięczna :)

P.S. Bardzo dziękuję za poprzednie rady dotyczące szamponu do włosów. Jestem w fazie testów :)

12.09.2013

Pytanie do Was, czyli Natii radzi się czytelniczek

Od kilku dni kiełkował mi w głowie pomysł ja mogę przynajmniej w mniejszym stopniu wpadać na buble kosmetyczne. Jak wiadomo - najciemniej zawsze pod latarnią. Wymyśliłam, że skoro każda z Was zna się na kosmetykach, to pora w pewnych kwestiach zdać się właśnie na Was :) Nie jestem dobra w niektórych kosmetycznych dziedzinach i będzie mi bardzo miło, jeśli pomożecie mi w niektórych wyborach i dacie znać co warto przetestować. Tak więc, zaczynajmy.

Włosy to niestety moja zmora. Nie przykładam się zbytnio do ich pielęgnacji, dlatego bardzo mało włosowych recenzji zobaczycie na moim blogu. Czas najwyższy nieco się o nie postarać, bo zaczyna mnie irytować ich codzienne mycie. Kiedyś wystarczyło, że myłam je 2x w tygodniu i były ok. Teraz muszę myć je codziennie i to najlepiej rano, bo kiedy umyję wieczorem, to na drugi dzień już są oklapnięte. Odżywek i masek używam sporadycznie. Najpierw chciałabym jednak znaleźć swój idealny szampon i mam nadzieję, że mi w tym pomożecie. Niestety nie dam rady obejść się bez suszarki (skoro myję je rano) i prostownicy, choć teraz prostuję je rzadziej. Proszę nie radźcie mi z nich zrezygnować :)



Szukam szamponu, dzięki któremu nie będzie potrzebne codzienne mycie włosów. Nie zależy mi na jakiejś mega regeneracji, tylko nieobciążaniu ich.

Czekam na Wasze propozycje. Przedział cenowy szamponu to max. 20zł (nie jest to kosmetyk na który chcę wydawać krocie). Dajcie znać w komentarzach co warto przetestować. Mam nadzieję, że takie posty będą zbawienne zarówno dla mnie jak i dla Was :)